Święty Andrzej Apostoł
Marcin Wójcik WSD Kraków
"Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone" (Łk 3,9). Tak, to prorok, św. Jan zwany Chrzcicielem, a obok niego wierni uczniowie oraz grupa przechodniów wsłuchana w dziwne opowieści. Do grona uczniów św. Jana należał także Andrzej, brat Szymona Piotra. To właśnie u boku Chrzciciela dojrzewał, nabierał sił do podjęcia najważniejszej drogi swego życia, drogi jeszcze niewydeptanej. Andrzej był rybakiem, zakochanym w swoim fachu, ale musiał odkryć coś bardziej fascynującego, skoro na wezwanie Chrystusa on i jego brat poszli za Mistrzem z Nazaretu (zob. Mt 4,1820). Teraz Jeziorem Galilejskim miał się stać cały świat.
Kolejne rozdziały z życia Apostoła piszą się już przy boku Mistrza. Jest świadkiem pierwszego cudu w Kanie Galilejskiej (zob. J 2,112), cudownego nakarmienia rzeszy (zob. J6,116), występuje także jako pośrednik pomiędzy poganami a Jezusem (zob. J 12,2022). Niewiele wiemy o jego działalności po Zesłaniu Ducha Świętego. Jedynym punktem oparcia są apokryfy, ale te nie mają wartości historycznej. Do najciekawszych należą Dzieje Andrzeja z wieku II i III, a także Męka Andrzeja z wieku IV.
Wedle tych świadectw można przypuszczać, że apostołował on w okolicach Morza Czarnego, Grecji. W Achai głosił naukę Chrystusa, uzdrawiał chorych, dokonywał wiele cudów, a po przybyciu do miasta Patras został aresztowany przez namiestnika rzymskiego i skazany na śmierć krzyżową. Tradycja podaje, że jego śmierć miała miejsce 30 listopada ok. 65 roku.
Prawdopodobnie krzyż miał postać litery X. Krzyż ten nazywany jest krzyżem św. Andrzeja. Według apokryfów, męczeństwo Apostoła odbyło się wobec 12 000 ludzi. Tłum żądał jego uwolnienia, ale Święty wołał: „Panie, Jezu Chryste, nie dozwól, aby mię zdjęto z krzyża, zanim nie oddam Ci mojej duszy”. Kiedy Chrystus umierał na krzyżu, Apostołów oraz tych, którzy w Niego wierzyli, ogarnął lęk, rodziło się coraz większe przerażenie. W ich sercach umierały marzenia o królestwie, sprawiedliwości, niekończącym się szczęściu. I choć byli tak blisko Mistrza, nie mogli zrozumieć krzyża miłości, z którym warto iść na szczyt Golgoty, bo to ma sens, bo po prostu tak trzeba. Ale stan bojaźliwego uśpienia nie trwał długo. Musiało się coś wydarzyć, coś bardzo przekonującego, pozwalającego zalęknionym ludziom wyjść z ukrycia i głosić Boga. Byli świadomi ich okrutnej śmierci. Jednak widzieli ciągle pusty grób i zmartwychwstałego Chrystusa.
O kulcie św. Andrzeja świadczą liczne kościoły pod jego wezwaniem. W Polsce najstarszą świątynią św. Andrzeja jest romański kościół przy ul. Grodzkiej w Krakowie. Imię Świętego jest jednym z częstszych imion nadawanych podczas chrztu. Patronował on podróżnikom, rybakom, rycerzom. Z dniem św. Andrzeja związane są liczne przysłowia, np.: „Kiedy na Andrzeja poleje, poprószy, cały rok nie w porę rolę moczy lub suszy”, „Gdy św. Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu leży”, „Na święto Andrzeja dziewkom z wróżby nadzieja”. W Polsce istnieje bardzo bogaty folklor związany z osobą św. Andrzeja, np. wróżby, zabawy zwane andrzejkami.
|