Narzędzia Strona główna Napisz do nas
Nr 52 26-12-2004
 
Azymut
Mały Goœć Niedzielny
Serwis Wiara
  Szukaj - wielkość liter ma znaczenie
 
  Wybierz
 

fot. Henryk Przondziono 
 Moje różańce
ks. Tomasz Horak

 

Pierwszy mój różaniec to  był ten pierwszokomunijny. Przez jakiś czas był ozdobą. Ale mnie intrygował. Jak na nim się modlić? A że dostałem też modlitewnik, jakoś doszedłem do tego sam. Reszty dopełniły październikowe nabożeństwa.


Pierwszokomunijny różaniec towarzyszył mi przez długie lata. Nie leżał bezczynnie w szufladzie. Modliłem się za jego pomocą dość regularnie. Najwięcej kłopotu sprawiał w czasie harcerskich obozów. W ciągu dnia nie było kiedy się modlić. Zatem wieczorem, na posłaniu, w namiocie. Zwykle zasypiałem z nim w ręce, a rano trzeba było szukać go w trawie. Zawsze się znajdował. Zgubiłem go dopiero w czasie studiów. Wtedy już miałem nowy, od Mamy, taki ładny, elegancki. Włożyłem go po latach w dłonie Taty, do trumny.


W tym czasie Ciocia przywiozła mi z Rzymu inny. I mam go do dzisiaj! Też nie leży bezczynnie. Choć ma „konkurencję” - różaniec przywieziony z Lourdes. A to już inna zupełnie sprawa - odmawiać Różaniec w Lourdes. Jednego dnia w czasie wieczornej procesji ze światłem wmieszałem się w tłum pielgrzymów. Znalazłem się między grupą niemiecką i włoską. Robiąc zdjęcia, powtarzałem ze wszystkimi drugą część „zdrowaśki”: Heilige Maria, Mutter Gottes, bitte für uns... - po niemiecku. Po chwili z Włoszkami: Santa Maria Mater di Dio... Zdziwione spojrzenia z jednej i drugiej strony. Wobec tego następną „zdrowaśkę” mówię głośno po polsku: Święta Maryjo, Matko Boża... Nie wiem, czy zorientowali się, jaki to język, ale uśmiechy zobaczyłem i z lewej, i z prawej. Bo Różaniec to modlitwa dla wszystkich. Zresztą - gdzieś tam przy mikrofonie ktoś zaczął kolejną „zdrowaśkę” po czesku. Każda nacja dopowiadała w swoim języku. Ponad placem, rzeką, u stóp Massabielskiej góry, płynął potok ludzkich głosów, ludzkich serc, myśli...


Jest różaniec i Różaniec. Ten z małej litery to tylko powiązane ze sobą ziarenka. Ten z dużej litery to modlitwa. Dla wszystkich. Dostałem kiedyś list od dziesięcioletniej Michasi z Małego Cichego w Tatrach, po góralsku pisany. A w nim słowa: „Kie mom rózaniec w gorści i cyste serce, nicego sie nie bojem”. Ale właśnie - trzeba mieć i w garści, i w sercu. Przesuwając paciorki różańca, przebiegać myślą zbawcze wydarzenia, tajemnice zejścia Boga pomiędzy ludzi. To zejście dokonało się nie tylko w chwili Zwiastowania i Narodzenia - w tajemnicach radosnych. Syn Boży zszedł w najbardziej mroczny obszar ludzkiego życia - w cierpienie, w opuszczenie, w ból, w dramatyczne umieranie i śmierć. Ale zszedł nie po to, aby tam zostać, ale by nas poprowadzić w mocy Ducha Świętego ku pełni życia. A Jego Matka, z którą o tym wszystkim w Różańcu rozmawiamy, pierwsza radości nieba zaznała.


Tyle treści, głębokiej, ciągle nowej jest w Różańcu. I na różne sposoby różańcowe tajemnice można rozważać. Raz patrzeć na nie, mając w myślach (i przed oczami) stosowne teksty Pisma Świętego. To jest źródło Różańca - zarówno powtarzanych ustami modlitw „Ojcze nasz” i „Zdrowaś, Maryjo”, jak i całej jego bogatej treści. Innym razem można popuścić wodze fantazji i wyobraźnią przenieść się do Nazaretu, Betlejem, Jerozolimy, wtapiając się albo w tło, albo pomiędzy uczestników wydarzeń, które dokonały się przed dwoma tysiącami lat. Można jeszcze inaczej - poprzez matematyczne „widzenie” wielowymiarowej przestrzeni kontemplować wydarzenia i punkty, w których nasza czasoprzestrzeń dotyka przestrzeni wielowymiarowej. Takim punktem jest Zwiastowanie. Takim wydarzeniem jest niepojęte dla nas umieranie w naszej czasoprzestrzeni wiecznego Boga na krzyżu. A Zmartwychwstanie jest otwarciem tej przestrzeni ku nieskończoności.


I jeszcze inaczej można - patrząc na obrazy. Artyści, malując je - modlili się. Ich modlitwa może inspirować i wspierać naszą modlitwę. Znany jest jeszcze inny sposób różańcowej modlitwy - w każdej „zdrowaśce” dodaje się zdanie rozwijające myśl rozważanej tajemnicy. Na przykład: „... owoc żywota Twojego Jezus, którego oczekiwali prorocy”. Każde takie dopowiedzenie jest oczywiście inne.


Wiele jest sposobów rozważania tajemnic Różańca. Dlatego jest on modlitwą dla wszystkich - dla doktorów teologii i matematyki, dla ludzi niewykształconych, dla starców i dla dzieci. Dla zakonnic w ciszy klasztornej kaplicy i dla kierowców w szumie szosy. Dla człowieka skupionego i dla zmęczonego pracą, chorobą, który ledwie myśli zebrać może. Wtedy i same szeptane słowa, i paciorki przesuwane w palcach zamieniają się w modlitwę. A czasem, gdy nie potrafię już nic więcej i tylko trzymam różaniec w garści, mam nadzieję, że Matka Boska i tę modlitwę zrozumie.


Różaniec był znany już w średniowieczu. W obecnym kształcie ułożył go w XV wieku Dominik Alamus `a la Roche (1428-1475). W wieku XVI ustalono ostatecznie trzy części Różańca, po pięć tajemnic każda.


7 października 1571 r. połączone siły chrześcijańskie, pod wodzą don Juana de Austria, pokonały w bitwie morskiej pod Lepanto flotę turecką. Ten triumf przypisywano wstawiennictwu Matki Bożej, gdyż przed bitwą ówczesny papież św. Pius V zachęcał cały świat katolicki do modlitwy różańcowej. Jako podziękowanie za to zwycięstwo Pius V ustanowił 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej. W roku 1885 papież Leon XIII polecił odmawiać Różaniec przez cały październik.


Jan Paweł II o modlitwie różańcowej


Rozpoczyna się październik, który pobożność chrześcijan w szczególny sposób związała z bardziej zaangażowanym i lepszym odmawianiem każdego dnia Różańca świętego, nazwanego przez moich poprzedników, Piusa XII i Pawła VI, „kompendium całej Ewangelii”. Modlitwa ta od wieków zajmuje w kulcie Najświętszej Panny, „pod której obronę uciekają się wierni we wszystkich swoich przeciwnościach i potrzebach” (Lumen gentium, 66), miejsce uprzywilejowane.


Różaniec jest jednocześnie modlitwą prostą i teologicznie bogatą w biblijne odniesienia; dlatego chrześcijanie przedkładają ją nad inne i odmawiają często i z żarem, w pełni świadomi jej autentycznie „ewangelicznej natury”, o której mówi Paweł VI w adhortacji apostolskiej na temat kultu Najświętszej Panny.

W Różańcu rozważamy najważniejsze zbawienne wydarzenia, które dokonały się w Chrystusie: od dziewiczego poczęcia, po szczytowe momenty Paschy i uwielbienia Matki Boga. Modlitwa ta jest nieustanną pochwałą i wzywaniem Najświętszej Panny Maryi, ażeby wstawiała się za nami, biednymi grzesznikami, w każdym momencie naszego dnia, aż po godzinę naszej śmierci.


Chcę więc wezwać was, byście w październiku odkrywali na nowo i ubogacali coraz bardziej Różaniec, jako modlitwę osobistą i rodzinną, skierowaną do Tej, która jest Matką poszczególnych wiernych i Matką Kościoła.


Castel Gandolfo, 30 września 1981 r.


 
Powrót
 
 
Jeœli chcesz zamieœcić u nas  reklamę